piątek, 8 stycznia 2016

ONKO: POCHWAŁA STAROŚCI

Siedzę sobie w gronie Panienek Dojrzale Dojrzałych. Panienki jęczą i narzekają, jaka to starość jest okropna:
Panienka DD1: ..., że zmarszczki
Panienka DD2: ..., że w krzyżu łupie i kości wykręca
Panienka DD3: ..., że dla facetów niewidzialne
Panienka DD4: ..., że włosy siwe
Panienka DD5: ..., że technologie teraz jakieś zawiłe
Panienka DD6: ..., że emerytury marne
na to Panienka Rakowa: A mnie tam starość się podoba
Panienki DD1-6: Yyyy????
Panienka R: Po prostu chciałabym w ogóle mieć możliwość bycia starą ...

poniedziałek, 4 stycznia 2016

ONKO: RAK TRZONU MACICY, RAK BŁONY ŚLUZOWEJ TRZONU MACICY, RAK ENDOMETRIUM - CZYTELNIA

Po usłyszeniu diagnozy rozpaczliwie potrzebowałam informacji o moim stanie, przebiegu leczenia, rokowaniach ale też o samym "moim" raku. 
Miałam szczęście, że trafiałam na właściwych lekarzy (jedną jedyną konsultację w pewnym szpitalu, po której podnosiłam się przez miesiąc, uważam za "wypadek przy pracy"). Dostawałam tyle czasu ile potrzebowałam i cierpliwie odpowiadano na moje pytania (nawet jeśli w kółko się powtarzały). Szczególnie jestem wdzięczna za przekazywanie prawdziwych a niepomyślnych wieści w sposób pozostawiający nadzieję.
Jednak nawet przy tak życzliwym podejściu, nie byłam w stanie dowiedzieć się wszystkiego w trakcie samych rozmów. Najczęściej zwyczajnie zapominałam o coś zapytać (pomimo pytań zapisywanych na kartce), nie pamiętałam lub nie rozumiałam do końca odpowiedzi. Bywało i tak, że panicznie bałam się  dopytać ze strachu przed odpowiedzią. 
Stąd też po powrocie do domu przez wiele godzin przeszukiwałam internet. Bez większego trudu znajdowałam podstawowe informacje, które zamieszczono na wielu stronach - jednak miałam wrażenie, że jest to kalka;generalnie ciągle powtarzało się to, co znalazłam w Wikipedii. A dla osoby z moim wstępnym rozpoznaniem (G3, typ mieszany) to było za mało, stanowczo za mało. Szukałam i szukałam i szukałam.
Postanowiłam to zebrać w jednym miejscu. Dla siebie, bo zapisywałam to gdzie popadło, czasami - za bardzo przerażona chujowymi rokowaniami - kasowałam (a teraz znaleźć nie mogę a chciałabym coś jeszcze doczytać). Dla innych, żeby mogli łatwiej dotrzeć do informacji, których potrzebują. 
Trochę to potrwa, bo mam bałagan na dysku i chcę sprawdzić, czy aktualne, część mam ściągnięte na fona, część to pdf-y i nie pamiętam stron źródłowych . Jak jeszcze coś znajdę, to też dorzucę. I co jakiś czas sprawdzę, czy jeszcze jest dostęp.

1. Rak trzonu macicy. Wszystko co powinieneś wiedzieć o tym zagadnieniu.


Bardzo dobry poradnik na początek. W przystępny sposób przekazuje podstawowe informacje o czynnikach ryzyka, objawach, diagnozie (stopień zaawansowania i zróżnicowania). Przedstawia sposoby leczenia (operacyjne, radioterapia, chemioterapia, hormonoterapia). Wskazuje źródła wsparcia. Bardzo przydatne mogą być przykładowe listy pytań do lekarzy zamieszczane w wielu miejscach broszurki.
 Poradnik nie straszy - nie ma w nim np. statystyk przeżywalności :-), informacje są podane jasno i rzeczowo, jest pozytywny w przekazie - co na początku, po usłyszeniu diagnozy może być szczególnie ważne.
Natknęłam się na niego na stronie fundacji Tam i z Powrotem. Można tam znaleźć jeszcze inne bardzo przydatne poradniki do ściągnięcia jako pdf-y. Wydano je także w formie papierowej (nie wiem, czy wszystkie). Poradniki są bezpłatne. 

2. Poradnik dla kobiet z rakiem narządów rodnych.


Bardzo praktyczny poradnik dotyczący metod leczenia. Zawiera wiele przydatnych wskazówek począwszy od przygotowania się do pierwszej konsultacji poprzez postępowanie przy różnych metodach leczenia (chirurgiczne, radioterapia, chemioterapia) aż po rehabilitację po zakończonym leczeniu. Wiele miejsca poświęcono na sposoby radzenia sobie ze skutkami ubocznymi poszczególnych terapii.
Nie zawiera natomiast charakterystyk raków, skupia się wyłącznie na leczeniu.
W przesłaniu - pozytywny :-).
Do bezpłatnego ściągnięcia ze strony Fundacji Jestem przy Tobie (pierwszy od góry na stronie z publikacjami, która otworzy się po kliknięciu na link).

3. Anna Abacjew-Chmyłko, Wieloośrodkowa analiza wyników leczenia raka błony śluzowej trzonu macicy. 


Rozprawa doktorska, udostępniona w zasobach Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej. Pierwsza część ma charakter teoretyczny i zawiera szczegółową charakterystykę raka trzonu macicy (epidemiologia, czynniki ryzyka, klasyfikacja zaawansowania, histopatologia). Następnie autorka przedstawia objawy, diagnostykę i metody leczenia (również w zależności od stopni zaawansowania). Nie omija tematu możliwości wznów, podaje też czynniki prognostyczne.
Część druga poświęcona jest przedstawieniu celu pracy, a część trzecia opisuje materiał i metody (w tym m.in. charakterystykę grupy badawczej).
W części czwartej przedstawiono wyniki przeżycia w zależności od różnorodnych czynników (m. in. wieku chorych, typu histopatologicznego raka, stopnia zaawansowania, głębokości naciekania macicy, stopnia zróżnicowania histopatologicznego).
Praca zawiera jeszcze następujące części: 5. Dyskusja, 6. Wnioski, 7. Streszczenie, 8. Piśmiennictwo.
Mnie najbardziej interesowały części pierwsza i czwarta.
Jest to praca naukowa, należy się więc liczyć z tym, że są w niej przedstawione twarde dane o przeżywalności (a w domyśle także o braku tej przeżywalności). Jeśli ktoś nie jest na to gotowy, powinien przemyśleć celowość zapoznawania się z tą pozycją. Ja i tak wcześniej znałam rokowania, a rozprawa pani Abacjew-Chmyłko dostarczyła mi gruntownych informacji, dzięki  niej dokładnie wiem, z czym się mierzę. 
Przydatny, zwłaszcza dla osób znających angielski, może być też zamieszczony na końcu wykaz literatury.

Ufff, dość już na dziś o tym cholernym raku...
Następna porcja, następnym razom ;-) 

 Aktualizacja 2016-01-11

4. Metformina - artykuły różne

4.1. Tomasz Milewicz, Marta Kiałka, Sandra Mrozińska, Agnieszka Ociepka, Józef Krzysiek, Metformina - potencjalny nowy lek w terapii nowotworów ginekologicznych.

http://www.wple.net/plek/numery_2013/numer-2-2013/81-84.pdf 

4.2. Agnieszka Lemańska, Mikołaj Zaborowski, Marek Spaczyński, Ewa Nowak-Markwitz, Czy metformina pomaga pacjentkom z rakiem endometrium?

http://www.ginekologiapolska.pl/Czy-metformina-pomaga-pacjentkom-z-rakiem-endometrium-,2397,0,1.html 

(pisałam o tych artykułach tutaj: http://chaziajkasam.blogspot.com/2016/01/onko-metformina-pomaga-czy-nie.html )


Aktualizacja 2016-05-03
 
5. Nowotwory trzonu macicy, redaktor naukowy prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, Warszawa 2011.


Najobszerniejsza, świeża (z 2011 r.) pozycja omawiająca problematykę nowotworów trzonu macicy. Sięgam do niej za każdym razem, gdy chcę sobie coś przypomnieć. Za każdym razem znajduję w niej nowe, interesujące mnie informację. Dla mnie stanowi compendium, gdybym miała wybierać pośród wszystkich znalezionych przeze mnie materiałów, ten byłby najważniejszy.
Dla zobrazowania zakresu publikacji wklejam spis treści:
I. Epidemiologia nowotworów złośliwych trzonu macicy .......................................... 5
dr n. med. Maria Zwierko
II. Czynniki ryzyka występowania nowotworów trzonu macicy............................... 27
prof. dr hab. Janina Markowska, lek. Monika Pawałowska
III. Molekularne mechanizmy warunkujące powstanie raka trzonu macicy............ 41
prof. dr hab. n. med. Janusz A. Siedlecki
IV. Histopatologia nowotworów trzonu macicy............... 51
prof. dr hab. n. med. Anna Nasierowska-Guttmejer
V. Diagnostyka obrazowa nowotworów trzonu macicy.....65
V.I. Ultrasonografia w nowotworach trzonu macicy........ 65
dr. n. med. Anna Dańska-Bidzińska
V.II. Rak trzonu macicy–diagnostyka obrazowa (KT, MR)72
dr hab. n. med. Małgorzata Talikowska
VI. Diagnostyka markerowa i molekularna........................ 81
VI.I    Nowotwory złośliwe trzonu macicy........................... 81
prof. dr. hab. n. med. Janina Kamińska, dr. n. med. Maria Kowalska
VI.II. Poszukiwania molekularnych markerów nowotworów trzonu macicy............... 86
dr n. med. Magdalena Kowalewska
VII. Leczenie chirurgiczne nowotworów trzonu macicy..... 99
VII.I. Leczenie chirurgiczne chorych na nowotwory trofoblastu.................................... 99
prof. d. hab. n. med. Mariusz Bidziński
VII.II. Chirurgiczne leczenie mięsaków macicy.............100
prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński
VII.III. Leczenie operacyjne raka trzonu macicy...............103
dr hab. n. med. Krzysztof Cendrowski, dr n. med. Beata Osuch, prof. dr hab. n. med. Jerzy Stelmachów
VIII. Zastosowanie radioterapii u chorych na raka endometrium.......................115
prof. dr hab. n. med. Kazimierz Karolewski
IX. Leczenie cytostatykami nowotworów trzonu macicy...131
dr n. med. Anna Dańska-Bidzińska
X. Rak trzonu macicy – leczenie hormonalne..............141
dr hab. n. med. Grzegorz Panek
XI. Opieka paliatywna i leczenie bólu...............................149
dr n. med. Jerzy Jarosz
XII. Rehabilitacja.............................................................157
dr n. o kult. fiz. Hanna Tchórzewska-Korba
XIII. Ciążowa choroba trofoblastyczna..............................161
prof. dr hab. n. med. Marek Spaczyński, prof. dr hab. n. med. Ewa Nowak-Markwitz
 Uważam, że warto zapoznać się z tą książką UWAGA: Zawiera statystyki  dotyczące również umieralności oraz informacje co do rokowań.
Celowo pozostawiłam w zamieszczonym spisie treści nazwiska autorów - gwarantują one wiarygodność informacji oraz numerację stron - widać, ile miejsca poświęcono na dane zagadnienie. 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

SPACER

Neuropatyczne stopy jakoś tak same zaprowadziły mnie na cmentarz. 
Po prawej - dziecięce mogiłki. Takie malutkie. Świeża, kilka kwiatowych wianuszków i maskotki, dużo maskotek. Filigranowa, z białego kamienia, starannie wyczyszczona, pięciolatek zmarły w latach 60. a ktoś ciągle pali lampki. W kształcie kołyski, metalowe ażurowe boki i marmurowa kołderka. Zarośnięta, bezimienna, z rozsypującymi się wyblakłymi plastykowymi kwiatami, ktoś zatknął krzywy krzyżyk ze związanych dwóch gałązek. I inne. I zadbane i zapomniane. I ci co zasnęli, na zawsze kilkuletni, kilkumiesięczni, a niektórzy kilku- lub jednodniowi.
Przemijanie mód cmentarnych. Pomniki z lat 50.-60. : beton (?), kwadratowe tablice przedzielone średnim krzyżem, dużo miejsca na kwiaty. Lata 70.-90. : marmur, lastriko, nadal sporo miejsca na kwiaty. Obecnie pomniki całe z kamienia, a nawet same płaskie płyty rzucone na ziemię widziałam. Dookoła pomników kostka ułożona. Kto by miał czas kwiatki dwa razy w roku sadzić, podlewać dwa razy w tygodniu, ziemię wokół grabić.
I ciasno. Strasznie ciasno. Grób jeden koło drugiego. A i w niejednym grobie piętrowo leżą. Żadnej prywatności, intymności. Jak ktoś mieszkał całe życie w jakimś mrówkowcu, to może mu i nie przeszkadza. Ale jak ktoś z wiejskiej chatki ? Z przodu las a po bokach łąki - to jak się przenieść w taki tłok? I jeszcze takim straszliwym głazulcem mieliby mnie przywalić?
Przy każdym domu powinna stać ścianka z przytulnymi niszami na urny. Albo specjalna półeczka przy kominku. Na takiej półeczce mogłabym wygrzewać swoje proszki :). Wyprowadzasz się, zabierasz "swoje" urny ze sobą. Znika problem porzuconych grobów. Gorzej, jak by się krewni kłócili, u kogo urna ma stać, a najgorzej to już chyba, jakby nikt zupełnie jej nie chciał...
Najbardziej odpowiada mi jeszcze inna koncepcja. Wykonalna i żadnego zagrożenia sanitarnego, mam więc nadzieję, że przyjaciele nie stchórzą ; )

A póki co, jutro wracam do domciu :-))).

czwartek, 24 grudnia 2015

ONKO: CHUSTA

Poproszono mnie o przyjście na Wigilię w chuście.
Zdziwiłam się wielce, bo nic o rodzinnych zmianach wyznaniowych nie było mi wiadomo.
Ale nie, to nie o to szło.
Chodzi o to, żebym szoku i traumy nie wywoływała.
Nie lubię nikomu sprawiać przykrości, więc chętnie się zgodziłam. 
Pod jednym maleńkim warunkiem:
 WSZYSCY ŁYSI W RODZINIE MUSZĄ ZAŁOŻYĆ CHUSTY
 ; )

czwartek, 17 grudnia 2015

ONKO: SZKLANKA PEŁNA CZY PUSTA ?

Miałam wczoraj 5 wlew.
A po 4 dostałam skierowanie na TK. Nie jechałam na rozmowę z onkologiem z żołądkiem w gardle ze strachu, bo opis dostałam po badaniu, więc znałam wynik. Część guzów zmniejszyła się o połowę, kilka mniej, żaden nie został w tym samym rozmiarze ani żaden nie wzrósł - szklanka pełna.
Chociaż jak przeczytałam opis, to byłam zdziwiona negatywnie: JAK TO? DLACZEGO NIE MA CUDU? DLACZEGO NIE ZNIKNĘŁY? DLACZEGO???
Szybko skarciłam się za takie myślenie i przeszłam do chwalenia wszystkich moich organów za dzielne znoszenie chemii i dobrą robotę.
Chemioterapeutka wyjaśniła mi, że przy takim wyniku (wyszło jej 36%) mówimy o częściowej remisji i jest to dobry wynik, którym należy się cieszyć - szklanka pełna.
Dostanę jeszcze dwie chemie (z czego jedna właśnie za mną) i bez względu na kolejny wynik na tym kończymy, bo w chemioterapii paliatywnej (JAK JA NIENAWIDZĘ SŁOWA PALIATYWNEJ) nie czeka się na remisję całkowitą - szklanka pusta.
Nie dostanę więcej chemii ze względu na jej toksyczność i ze względu na to, że musi coś zostać, co będzie można mi podać, gdy guzy znów zaczną rosnąć - szklanka pusta.
W "przerzuconym" raku trzonu macicy niewiele jest możliwości. Można jeszcze wejść z hormonoterapią - ale reaguje na nią tylko 10 % chorych - czyli skuteczność chujowa. Radioterapia odpada na ten moment - zbyt duży obszar musiałby być naświetlony, wejdzie w grę, gdy już nic nie zostanie i nie będę wyrabiać z bólu- szklanka pusta.
Po 6 wlewie przejdę pod opiekę poradni onkologicznej. Opieka polegać będzie na co trzymiesięcznej kontroli, czy jeszcze jestem w remisji częściowej osiągniętej po chemii, czy już nie jestem i nastąpił progres. Nie wiadomo, ile czasu mogę być w tej częściowej remisji. Statystycznie kilka miesięcy, praktycznie od 1 miesiąca do 12 miesięcy, ale rok to już wariant bardzo optymistyczny - szklanka pusta.
I jeszcze były życzenia spokojnych Świąt. SPOKOJNYCH ŚWIĄT, KUŹWA.

ps. Mój mózg tak działa po chemii, a dokładniej nie działa, że zredagowanie tego wpisu i usunięcie literówek zajęło mi ponad 4 godziny :-(. Mam jeszcze kilka zaległych, ale najbliższe 3 dni to będzie plackowanie (czyt. leżenie plackiem w łóżku), ale potem - jak Feniks z popiołu :-)



poniedziałek, 7 grudnia 2015

ONKO: POŁOWICZNA ODWAGA

Odważyłam się w końcu zadać mojej Onkolożce TO pytanie:
Ja: Pani Doktor, czy ja w ogóle mam szansę dożyć 45 urodzin?
O: No, tak.
Nie odważyłam się jednak zapytać: W jakim stanie?

wtorek, 1 grudnia 2015

ROBI SIĘ: KOMINY A SPRAWA KOCIA

Zgodnie z powziętym postanowieniem zabrałam się za kończenie pozaczynanych robótek. Na pierwszy rzut poszedł sweterek z Angora Activa  YarnArt widoczny na zdjęciu z poprzedniego posta. W ubiegłym roku kupiłam motek koloru 845 oraz 5 motków koloru 852.  
Opaska z motka z cechami włóczki

Włóczka jest bardzo wydajna. Z pierwszego koloru zrobiłam czapkę i wąski komin - nosiłam je jeszcze niedawno :-) a z drugiego zaczęłam sweterek. Po zrobieniu przodu, tyłu i prawie całych rękawów (robię zawsze dwa równocześnie) - poszły na to jedynie 3 motki i to niecałe - stwierdziłam, że eee.... nie o to mi chodziło i rzuciłam robótkę.
Po powrocie do niej - 1 motek podarowałam goszczącej u mnie M., która zrobiła sobie szal z nici pojedynczej, ja zrobiłam zaś komin pojedynczą nicią z drugiego napoczętego motka - na prezent dla Mam.
Komin (jeszcze nie zszyty) z pojedynczej nici
 Sobie zrobiłam czapkę i komin z podwójnej nici - jedną z nich stanowiła nitka z resztki motka oraz prutego sweterka a drugą z prutego "ubiegłorocznego" komina z drugiego odcienia - powstał ciekawy melanżyk.
W trakcie "dłubania"






       
i gotowe ...dobra, komin nie zszyty ;-(     

















Skoro prawie "wykończyłam" tę włóczkę, to uznałam, że mam prawo do nowego projekciku i .... machnęłam kolejny komin na prezent dla Mam. Tym razem gruby, mięciutki i cieplutki. Robiłam na 50 oczek, długość 150 cm - a co, należy jej się solidny szyjoocieplacz :-). Znów użyłam włóczki YarnArt, lecz tym razem Everest.

Włóczka bardzo mi się podoba, jest milusia i mięsista, no i bardzo szybko się z niej robi. Komin na zdjęciu wyszedł nieco jaśniejszy, w rzeczywistości jest bardziej "mroczny".
Oczywiście..... nie zszyty
 Wszystko wykonałam ściegiem "oszukanym" angielskim - w sam raz na stany pochemijne, gdy tylko łatwym rzeczom jestem w stanie sprostać.
Aby dopełnić danej sobie obietnicy kończenia zaczętego wróciłam jeszcze do resztek z prutego sweterka i zaczęłam... kolejny sweterek, ale według innej koncepcji. A że z podwójnej nici, to ... muszę dokupić jeszcze dwa moteczki :-).

Kominy wystąpiły już 3, a nawet 4 jeśli ujmować i ten pruty :) a gdzie sprawa kocia? Sprawa kocia rozgrywa się w lepszych okresach między wlewami - robię różne ozdóbki świąteczne na szydełku na kiermasz świąteczny, dochód przeznaczony będzie na kociętnik. Zaplanowałam białe i niebieskie duże gwiazdki (2x6 sztuk - już mam), dzwonki ze złotym i srebrnym wykończeniem (2 x 6 sztuk - częściowo mam), kilka dużych dzwonków - różne wzory, trochę myszek i jak dam radę to jeszcze komplet sopelków i może kilka choineczek. Sprawę uważam za priorytetową, więc na czas akcji zawieszam kończenie niedokończonego. Mam nadzieję, że moje wyróbki znajdą nabywców a chociaż jeden kociamber więcej będzie miał zimą ciepły kąt i pełną miseczkę.